Patrishia nawet nie podniosła głowy. Zdiąłem kantar czarnej klaczy, którą właśnie przyprowadziłem.
-Nowy koń?- Zdziwiła się Patrishia.
-Nie.- Odpowiedziałem patrząc jak klacz powoli odchodzi.
Usiadłem na trawie i patrzyłem na pasące się konie. Jakieś 10 minut później na łące pojawiła się moja siostra.
-Patrishia przedstawiam Ci Isabel.- Odezwałem się.- Is, Patrishia.
Patrishia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz